Motto

Najpiękniejsze morze jeszcze nieujrzane
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(
tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Effi Briest


Powieści Theodora Fontane "Effi Briest" chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Czterokrotnie już sfilmowana została w zeszłym roku po raz piąty przeniesiona na ekran.

Tytułowa bohaterka jest  ukazana tym razem  jako świadoma i pewna siebie młoda kobieta- podobnie współcześnie jak bohaterki  " Becoming Jane", "Bright Star" czy "Young Victoria". Film koncentruje się tylko na historii małżeństwa Effi, postawiając poza kamerą szereg innych wątków i zmieniając zupełnie zakończenie.  Powieść, która swoim realizmem ukazującym - także - dramat kobiet minionych czasów stała na jednej półce z Madame Bovary i Anną Kareniną mogłaby teraz nawet powiewać sztandarem związków feministycznych.
To zmienione zakończenie stwarza jednak swego rodzaju happy end, który pociesza na moment umęczonego widza;)  Jeśli komuś nie przeszkadzają  niedociągnięcia w odtwarzaniu zachowań z epoki (zwłaszcza w etykiecie), kostiumach, scenografii i nie jest zagorzałym zwolenikiem wiernych adapcji literatury, może spokojnie sięgnąć po ten film odpoczywając przy obrazach wydm morskich.
Polonica: film był również kręcony w Polsce, niestety nie znalazłam informacji gdzie dokładnie, ale zgaduje, że - jak powinien był być- w Swinoujsciu.
Stronka orginalna - zdjęcia, niewiele treści ;)

sobota, 10 kwietnia 2010

Narodowa tragedia

(...)
 -A jeżeli nie ma podszewki świata? (...)

Gdyby tak było, to jednak zostanie
Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta, 
Które biegnie i biegnie, poseł niestrudzony,
Na międzygwiezdne pola, w kołowrót galaktyk
I protestuje, woła, krzyczy.
  

frag. z wiersza "Sens" Czesława Miłosza


czwartek, 8 kwietnia 2010

A single Man- Samotny mężczyzna

A single Man /Samotny mężczyzna
O tym filmie mówiło się już sporo. Debiut reżyserski Toma Forda znanego -innym - ze świata mody przyjęto początkowo ze zrozumiałym  sceptycyzmem, który szybko zalała fala nagród i pochwał. Powstał film zdecydowanie autorski, osobisty. Oparty o nowelkę Christophera Isherwooda (u nas znanego z ekranizacji innej noweli - Kabaret) odziaływuje na widza niesamowitą wizją współczesnej estetyki przeniesionej w lata sześćdziesiąte.

"Kochankowie są jak autobusy, trzeba tylko odpowiednio poczekać, aż przyjedzie następny"- mówi nowo poznany mężczyzna do bohatera, dla którego życie straciło sens po śmierci partnera. Humor i dramat mieszają się ze sobą, przechodząc w trwałą melancholię, a obrazy i muzyka pogłębiają ten stan w zaskakująco niedepresyjny sposób.
To jeden z tych filmów, które godzą nas, widzów  na moment ze światem. Nawet jeśli nas nie przemieniają, pozostaje wrażenie, że na krótką chwilę ruchome puzzle złożyło się w całość i zdradziło swoja zawartość w postaci symbolu smiley :)

Muzyka współautorstwa naszego rodaka Adama Korzeniowskiego (teraz: Abel Korzeniewski) jest warta wiecej niz wspomnienia, podobnie jak i rewelacyjna gra Colina Firtha, który ma w tym filmie chyba rolę swojego życia.
Przepiękny film, a czy mądry lub dobry- to pozostaje samemu ocenić, najlepiej w kinie. Mi bardzo przypominał  "Elegię (Elegy)".  Tik ,tak, tik, tak... przemijamy...Film spojrzeń

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Kto nazbyt długo w mieście był więziony - John Keats



Kto nazbyt długo w mieście był więziony,
Ten w lica niebios spogląda radośnie,
Z serca mu błoga modlitwa wyrośnie,
By iść w nadziemskie, uśmiechnięte strony.

Któż może więcej być zadowolony
Niż człek, co leży na trawie, miłośnie
Zaczytan w książce, mającej o wiośnie
I o miłości najtęskliwsze tony.

W wieczór, wracając, słucha Filomeli
Rozkosznej pieśni, patrzy, jak obłoki
Płyną promienne po niebios topieli.
Załuje wówczas, że dzień jasnooki
tak szybko gaśnie, jakby łzy anielej
kropla spłynęła w firmament głęboki.


(1818)
tłum. Jan Kasprowicz

wtorek, 30 marca 2010

DeUsynlige/ Zniknięcie / Troubled Water

"Czy jest naiwnoscią wierzyc, ze zło może doprowadzic do czegos dobrego ?"

"Zniknięcie" jest jednym z tych filmow, ktore najlepiej oglada sie bez czytania wczesniejszych recenzji i bez duzej znajomosci fabuły pozwalając sie wciagnac w rytm opowiesci. Ja niestety przeczytalam przedtem chyba nieco za duzo :) Film warto zobaczyc mimo pewnych niedociagniec i pospiechu zakonczenia; jest jednym z tych, ktore oddzialowywuja na widza duzo wiecej dzwiękiem i obrazami pełnymi symboli niz zdaniami zapadającymi w pamięc, chociaz te akurat probują się zmierzyc z tematami przebaczenia i winy, odpowiedzialnosci i odkupienia...
Tytuł angielski "Troubled Water" nawiazuje do utworu Simona i Garfunkela "Bridge over troubled water", ktory słyszymy w filmie w wersji na organy. Muzyka w "Zniknięciu" symbolicznie niesie caly cieżar tego filmu i juz ona sama jest powodem, zeby polecic ten film gorąco kazdemu, komu podobaly sie "Kocham cię od tak dawna ( Il y a longtemps que je t'aime)" czy "Jabłka Adama".
Na stronce orginalnej filmu mozna obejrzec dwa trailery jednoczesnie ( z perspektywy obu bohaterow), a tutaj posluchac fragmentow utwor organowych autorstwa Ivera Kleive.

piątek, 19 marca 2010

Geliebte Clara

Historia zycia Clary Schumann warta jest i powiesci i dobrego filmu. Genialna pianistka juz od dziecinstwa wystepowala publicznie poznajac nuty duzo wczesniej niz litery alfabetu. Uznana nawet na cesarskim dworze musiala walczyc z wlasnym ojcem ponad rok w sadzie o pozwolenie na poslubienie swojej wielkiej milosci, Roberta Schumanna. Pozniejsze lata malzenstwa przyniosly parze wiele sukcesow artystycznych, by zostac ostatecznie przycmione postepujaca choroba psychiczna Roberta (prawdopodobnie skutki syfilisu). W domu rodzinnym Schumannow zamieszkal mlody kompozytor Johannes Brahms, mlodszy od Clary o lat czternascie, a charakter zwiazkow w tym trojkacie zajmuje biografow do dzisiaj. Robert Schumann zmarl w szpitalu psychiatrycznym, a po jego smierci zakonczyl sie tez zwiazek Clary z Brahmsem. Pozniejsze lata zycia Clary wypelnily i pelne sukcesow koncerty w calej Europie i wspaniale przyjaznie.

Niestety film Helmy Sanders-Brahms z roku 2008 nie wykorzystuje potencjalu takiej biografii. Wlasciwie wszystko w tym filmie mogloby byc lepsze - i montaz i zdjecia i nawet oswietlenie, nie wspominajac o niedopracowanym scenariuszu i nieobecnej rezyserii, a wtedy bylby to zwyczajny, przecietny filmy z dobra muzyka. Niestety tak nie bylo. Polecam jakakolwiek lekture przy muzyce Schumanna czy Brahmsa. Filmu zdecydowanie nie polecam.

czwartek, 11 marca 2010

Biała wstążka. Das weiße Band - eine deutsche Kindergeschichte

W podtytule: niemiecka opowiastka dla dzieci. Okreslenie jest uzyte oczywiscie w sensie "opowiesc o dzieciach", co jednak nie odbiera goryczy temu podwojnemu znaczeniu. Tytulowa biala wstazka jest symbolem niewinnosci wlasciwej temu wiekowi, nosza je jednak tylko niegrzeczne dzieci, ktore tak napietnowane maja o tej niewinnosci pamietac.
Akcja filmu rozpoczyna sie w roku 1916, a dzieci, o ktorych toczy sie opowiesc to pokolenie tych, ktorzy wespra pozniej Hitlera. Autorem filmu jest Michael Haneke (boje sie go z kazdym rokiem coraz bardziej), a sam film zostal nakrecony w konwencji czarno- bialej, statycznie, surowo i niemalze bez muzyki. Ten dobor srodkow jest bardzo trafny i na mnie zrobil bardzo silne wrazenie- wiele scen dzieje sie za zamknietym drzwiami, ktore my tylko obserwujemy dosluchujac odglosow; brutalnosc i okrucienstwo dostepne widzowi rozgrywa sie na glownie na plaszczyznie wypowiadanych slow. Nawet fryzury i stroje bohaterow mozna opisac jako sciagniete i dosznurowane niemalze przemoca. Bo o tym wlasnie jest ten film: przemoc rodzi przemoc. Czy ta przemoc jest umotywana starotestamentarnie, czy sadystycznie, czy wynika z wlasnej bezradnosci czy z niemoznosci okazania wlasnych uczuc, to ostatecznie nie odgrywa zadnej roli.

piątek, 5 marca 2010

Last Station, czyli rosyjskie lato

Taki tytuł nadali Niemcy temu filmowi o ostatnim lecie z życia Lwa Tolłtoja. Film opiera się na powieści, która wykorzystala odkryte niedawno pamiętniki sekretarza Tolstoja. Wszystkie zdarzenia przedstawione w filmie - prócz wątku miłosnego sekretarza- są oparte na faktach i trzeba przyznać dobrze zrekonstruowane. Film poświecony kulturze rosyjskiej nakręcony zostal w  wschodnich Niemczech z udziałem aktorów angielskojeęycznych. Rzecz oczywista, że tylko te informacje o filmie mogą budzić obawy...

Film jednak warto zobaczyć Mimo zachodniego rozumienia duszy slowianskiej jako rozhisteryzowanej.

Konstrukcję filmu stanowi zderzenie młodej, budzącej się właśnie do życia miłości z jakże nadwyrężona 48 latami wspólnego pożycia miłością małżeńską u jej schyłku. Jak wiadomo Lew Tołstoj w wieku 82 lat zdecydował się ostatecznie opuścić żonę, by tydzień później w podróży umrzeć na nieznanej dotąd nikomu stacyjce kolejowej Astapowo. Rodzina Tołtstojoów bylą niczym dzisiejsze gwiazdy Hollywoodu na każdym kroku napastowana przez reporterów i fotografow, kazda osoba w otoczeniu Tolstoja, takze on sam, czula sie byc zobowiazanym do pisania pamietnika, zycie codzienne uwarunkowane jest tu ciaglym mysleniem o " potomych" i jest juz jednoczesnie zyciem na pokaz. A wsrod tego uczucia, ambicje, plany polityczne i rewolucje spoleczne, ba adoracja Tolstoja jako wcielenie Chrystusa...

Film mowi wiele o godnosci, wiernosci sobie i swoimi idealom, koniecznosci wyborow, ktore czasami stawiaja cale dotychczasowe zycie pod znakiem zapytania, a posrod tego pojawia sie przykre uczucia, ze tak naturalne pragnienie bliskosci z idealem okupione jest niekiedy przymusem wybierania obozu " my czy oni". Tragikomedia po prostu.

Niektorych informacji zabraklo mi w napisach koncowych filmu. Sprawdzilam wiec na wikipedii, ze rewolucja 1917 w pewnym sensie ominela Jasna Polane. Chociaz tyle.

sobota, 20 lutego 2010

Bright Star . Drugie wprowadzenie Jane Campion do zbioru poezji i listow Johna Keatsa

Bright Star"

"Mój John Keats"

"Może nawet nie przeczytałabym wierszy Johna Keatsa, gdyby nie obawa, ze napiszę scenariusz, w którym główny bohater będzie stwarzał wrażenie tzw. nauczyciela z warsztatów twórczego pisania. Postanowiłam zatem poszerzyć moją znajomość angielskiej literatury i poezji przed rozpoczęciem prac nad moim skryptem. Jako pierwszą kupiłam biografię Keatsa autorstwa Andrew Motion i zabrałam sie do lektury. To byla bardzo gruba ksiażka i w ten oczywisty sposób dowiedziałam się sporo o Johnie Keatsie i jego wierszach.

Z zainteresowaniem przeczytałam pierwszą połowę tej biografii. Filozofia, która się z niej wyłoniła, zaskoczyła mnie. Analizy wczesnych wierszy Keatsa dokonane przez Motiona czytałam po wielokroć. Jednakże nic nie przygotowało mnie na drugą część książki, w której przedstawiono niezrównanie poruszajacą i rozdzierającą serce historię miłości Johna Keatsa i Fanny Brawne. Niemalże wszystkie dowody tej miłości pochodzą z jednego źródła: z listów Keatsa do dziewczyny, którą kochał. Nie były to zwykłe listy, lecz zaskakująco otwarte wyznania jednego z najmłodszych i największych poetów romantyzmu angielskiego.

Pamiętam jeszcze dokładnie, gdzie i jak skończyłam czytać ową biografię Keatsa. To było w mojej błękitnej mansardzie pod dachem, która wtedy służyła mi za pokój do pracy. Popołudnie przechodziło powoli w wieczór, wieczór przechodził w noc, a ja płakałam pełna współczucia nad tragicznym zakończeniem historii życia i miłości Keatsa..


Osobiście uważam historię Keatsa i Fanny za nieskończenie romantyczniejszą i smutniejszą od historii Romeo i Julii, ponieważ zdarzyła się naprawdę. Ona, osiemnastoletnia, „bez wiedzy, przekomarzająca się, nie zapominająca języka w buzi”, zafascynowana modą i on, dwudziestotrzyletni , wcześnie osierocony poeta. Wiele czynników wspomagało tę miłość- głębokość ich uczuć, ich przywiązanie, ich wytrwałość i wspólne życie w jednym domu- kiedy z drugiej strony wiele zdawało sie zaprzysiąc przeciw nim- także słabe zdrowie Keatsa i jego niepowodzenia finansowe. Ostatecznie podróż do Rzymu stała sie ostatnią nadzieją na odzyskanie zdrowia i narzeczeni Fanny i Keats zostali rozdzieleni. Owa nadzieja nie spełniła się i Keats zmarł w wieku dwudziestupięciu lat na suchoty w objeciach swojego młodego przyjaciela Severn.

Zafascynowana kupiłam wiersze Keatsa i zbiór jego listów i zaczęłam czytać. Niemalże niezauważenie zaczęla zakradac się myśl, czy nie powinnam opowiedziec jego historii w filmie. Ale szybko ją porzuciłam. Kto w dzisiejszych czasach jeszcze w ogóle czyta wiersze? Dodatkowo zniechęcała mnie świadomość, że nie rozumiem wielu wersetów i że nie mam– jak w odniesieniu do Endymiona czy Hyperiona- odpowiedniego klasycznego przygotowania. Jak miałabym przygotować film o nim, jeśli nie rozumiem jego wszystkich dzieł?

Jednakże ten pomysł mnie nie opuszczał, chociaż też i nie nabierał konkretnych kształtów. Podczas czteroletniej przerwy filmowej, którą zrobiłam sobie dwa lata później, Keats i Fanny pojawiali w moim życiu się niczym rozmazany i przelotny sen na jawie. Ten czas spędzałam na padoku końskim na brzegu Colo. Ciepło słońca oczuwało się podobne pocałunkom. Zycie biegło wolniej, a każdy powiew wiatru nad padokiem był już wydarzeniem. Tak siedząc na drewnianym pniaku, otoczona końmi, popijałam kawę przygotowaną na przenośnym palniku. Któregoś dnia zatrzymała sie przy mnie źrebna klacz, kiedy inne pognały już dalej. Z całą ostrożnością, na jaką pozwalały jej podkowy otworzyła szerzej moją torbę i zajrzała do środka. Usiadłam obok niej i zaczęłam czytać sobie na głos wiersze Keatsa. Czytałam Odę do Psyche, która tak żywo opisuje zmysłowość poezji i Odę do próżniactwa (Ode to Indolence), w której Keats opiewa zamarzony stan Dać-się-unosić, któremu się właśnie oddawałam:
Reif war die Stunde! Um die Augen floß
die Wolke seiliger muße schlummertrunken
Mein Puls schlug sacht...

Ripe was the drowsy hour
The blissful cloud of summer-indolence
Benumb’d my eyes; my pulse grew less and less

Momentami miałam wrażenie, że pojmuję sens wiersza, by wkrótce rozpoznać, że nie zrozumiałam jego znaczenia i czułam się bardzo głupio. Ale uwodzicielskie działanie słów, rytmu, klimatu i intymności rozpostarło się we mnie. Zakochałam się w sposobie, w jaki słowa, ich dźwięk i ich znaczenie splatały się ze sobą niczym stokrotki w wianek, niczym strumyczki w rzekę. Stały sie szeptem, którym Keats opisywał mi mnie samą, a wszystko to przechodziło w tę kosztowną i zmysłową obecność, ktora mnie tak głęboko poruszała.

W listach Keatsa– który popełniał prawie tyle samo blędów ortograficznych co ja – napotkałam jego teorię Negative Capibility, według której poeci powinnni rozwijać umiejętność akceptacji zagadek, tajemnic i misterii, „ nie próbując gniewnie poszukiwać faktów i przyczyn”. Powoli stawało się dla mnie jasne, że poezja nie tyle potrzebuje być zrozumiana ile wymaga miłosci, przyzwolenia na oczarowanie, uwiedzenie, zafascynowanie czy nawet uczczenie. Jak spożywanie kosztownej potrawy, której jedzenie nie wymaga wiedzy o tym, jak ja przygotowano; jedynie potrzebne jest tylko rozkoszowanie się jej smakiem.

Ostatnimi laty mój związek z Keatsem stał się głębszym, bliższym i stabilniejszym od związków z moimi najbliższymi przyjaciółmi ( o rany, mysli sobie Pemberley, to raczej niedobrze). Przeczytałam jego biografie i wiersze, do tego listy lącznie z zachowanymi egzemplarzami do jego ukochanej Fanny. Także jej listy przeczytałam. Leżałam na łóżkach i sofach, w domku na plaży, w domu nad rzeką i w chacie górskiej i śniłam o dwóch i pół roku, krótkim, ale intensywnym czasie, który Keats i Fanny spędzili wspólnie. Wreszcie napisałam scenariusz „Bright Star”, który opiera się na historiach ich życia. O owych ostatnich dwu i pół roku życia Keatsa wiem tak dużo, ile człowiek wiedzieć może. Starałam się sobie dokładnie wyobrazić, co się zdarzyło i jak to było, kiedy Keats zobaczył Fanny po raz pierwszy. Rozmyślania o konkretnych aspektach ich związku uświadomiłam sobie, że Fanny Brawne byc może spała dokładnie w tym samym łóżku, co Keats poźniej, kiedy przebywał wraz z swoim przyjacielem Brownem w Szkocji. Kiedy rodzina Fanny mieszkała w jednym domu z Brownem i Keatsem, kochankowie spali być może rozdzieleni tylko jedną scianą.


Odwiedziłam dom przy Wentworth Place, wędrowałam przez uliczki w Hampstead Heath. Byłam tam wszędzie, gdzie mógł bywać Keats. Także wielokrotnie odwiedziłam dom przy Hiszpanskich Schodach w Rzymie, w którym zmarł poeta i w ktorym miesci się dzisiaj muzeum Keatsa, Shelleya i Byrona. Widziałam sufit nad jego łożem śmierci i przyglądałam się namalowanym tam stokrotkom, które- jak sformuował to żartobliwie do Severna- teraz nad nim rosły.
Teraz czytałam jego wiersze z rosnącą wiarą w siebie i wybrałam „ Odę do Słowika” na swój ulubiony, jako że spontaniczność Keatsa przejawia się w nim najsilniej. Ten wiersz jest wspaniałą intensywną medytycją o słowiku obserwowanym w ogrodzie wiosennym, pisaną kiedy Keats siedział pod kwitnącą śliwą. Tak naturalny jak samo myślenie, opisuje myśli, ale też jest pełen metafor wielkiego wdzięku, zachwytu i głębi. Delikatne rymy świadczą o tęsknocie poety za szczęściem i jego smutku o przemijaniu:

O, jakże pragnąłbym umrzec za chwilę,
Dziś o północy bez mąk przestać istnieć,
Gdy wlewasz w pieśni, co z serca ci płyną
Błogości tyle.
(tłum. Zofia Kierszys)
No more then ever seems it rich to die
To cease upon the midnight with no pain,
While thou art pouring forth they soul abroad
In such an ecstasy!

Pięć lat później „Bright Star”, mój film o miłości pomiedzy Fanny Brawne i Johnem Keats został ukończony. Niemalże sto małych dziewczynek ubiegało się o rolę siostry Fanny, Margret recytując pierwsze wersety Endymiona :

Piękno jest radością wieczną :
A uroda jego nie przemija; i nigdy
nie odejdzie w nicość; lecz dla nas utrzyma
cichą altankę i sen pełen marzeń słodkich,
zdrowia i tchu spokojnego.
(tłum. Alison (dziękuję raz jeszcze)

Co piękne, cieszyć nigdy nie przestanie:
Zamiast w nicości zginąć oceanie -
Będzie piękniało jeszcze bardziej; stworzy
Cichą altanę, w której głowę złoży 
Każdy, kto pragnie śnić słodko, spać zdrowo
(tłum.S.Barańczak)

A thing of beauty is a joy for ever:
It loveliness increases; it will never
Passs into nothingness;but still will keep
A bower quiet for us, and a sleep
Full of sweet dreams, and health, and quiet breathing.

Nieco obawiałam się, jak małe dzieci dadzą sobie radę z poezją. Może sens słów i niezwyczajność wyrażeń onieśmieli je tak bardzo, że być może będą się jąkać albo recytować najszybciej jak się da. Ale okazało się że słowa zdały się dawać dziewczynkom siłę i stabilność, niemalże przemieniać każdą z nich, by ukazać im ich formę i jasność. Poźniej, kiedy rozmawiałyśmy o zwierzątkach domowych i rodzeństwach, ów wewnętrzny blask gasł, wypierany układnością i grzecznością. Podobnie było przy przesłuchaniach do ról Keatsa i Fanny. Wszyscy kandydaci recytując wiersze przykuwali uwagę sluchacza w niezwykly sposób. Czegoś takiego się nie spodziewałam.

Jedna z przyjaciółek opowiedziała mi, że jej ponad dziewięćdziesięcioletnia i chora na demencję starczą matka nieustannie recytuje:”Co ci jest, rycerzu młody, takis blady, smutny taki?"* i wciąż pyta „ Cóż ja takiego mówię? Z czego to jest ?“ Ten wiersz usadowił się w jej pamięci niczym pszczoła brzęcząca wprawiajac ją swym dźwiekiem w nieustanne zakłopotanie.

Moja filmowa podróż z Keatsem zakończyła się w czerwcu 2008 r. we Włoszech. Jako ostatnią nakręciliśmy scenę, w której ciało Keatsa zostaje przeniesione z domu przy Schodach Hiszpańskich do czekającego karawanu, by wzdłuż opustoszałych rankiem zaułków i wzdłuż Via Giulia dostukać na cmentarz protestancki.
Kiedy już skończyliśmy celebrować zakończenie prac filmowych, wybrałam się z kilkoma osobami zwiedzić ten cmentarz. Po tak długim czasie- dwa stulecia dla Keatsa i sześć lat dla mnie- byłam tak blisko jego śmiertelnym szczątkom, jak to tylko możliwe. Wśród grobów i po murach łaziły niezliczone ilości kotów. Jakiś stary kocur objął swoim ogonem nagrobek Keatsa i ocierał swój łeb w tę i spowrotem. Na grobie Keatsa ktoś wcześniej położył malutkiego pluszowego misiaczka w czerwonym t-shirtie. Nasza scenografka wzięła go tłumacząc misiaczkowi i Keatsowi, że zawiezie go swojej córeczce do Australii. Za nagrobkiem stał zwiędły bukiet kwiatów w celofanie. Uklękłam i pocałowalam płytę grobową, czując gorąco słońca i zimno kamienia. Pamiętam grę światła na świeżych liściach i odbłysk słońca na ziemi i to, że moje wszystkie skomplikowane ludzkie myśli i uczucia były wreszcie tu ze mną przy grobie Keatsa.
Wersy Keatsa otworzyły mi bramę do świata poezji, a jego życie i listy obudziły we mnie nową twórczą relację z samą sobą budząc jednocześnie wiarę w coś boskiego: jego najlepszych wierszy nie sposób inaczej wyjaśnić. Keats, przepiękny człowiek, otworzył siebie samego i jak jasna gwiazda oswietlił wszystko swoim blaskiem*2

Być może jako dziewięćdziesięciotrzyletnia staruszka też będę mruczeć pod nosem:

Po ciemku słucham - znów na wpół kochanek
Kojącej śmierci w najtkliwszym porywie;
Nieraz szeptałem wiersze zadumane,
(tłum.Zofia Kierszys)
Darkling I listen; and for many a time
I have been half in love with easeful Death,
Call’d him soft names in many a mused rhytme

I jeśli tak się stanie, to mam nadzieję, że te słowa będę cieszyć moje usta i moje uszy i że dalej będę kroczyć pełna radości drogą, którą Keats otworzył moim zmysłom, mojej duszy i mojej fantazji, drogą ku ludzkiemu sercu.


Jane Campion, Maj 2009"

* O what can ail thee, knight-at-arms, Alone and palely loitering? z "La Belle Dame sans Merci",
*2 A bright torch, and a casement op at night to let the warm love in!” z Ody do psyche

Przy tej okazji polecam forum Johna Keatsa

Dziekuję tez pieknie Giteczce za pomoc w wyszukiwaniu tłumaczen! * wyciaga kwiatki*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...