W podtytule: niemiecka opowiastka dla dzieci. Okreslenie jest uzyte oczywiscie w sensie "opowiesc o dzieciach", co jednak nie odbiera goryczy temu podwojnemu znaczeniu. Tytulowa biala wstazka jest symbolem niewinnosci wlasciwej temu wiekowi, nosza je jednak tylko niegrzeczne dzieci, ktore tak napietnowane maja o tej niewinnosci pamietac.Akcja filmu rozpoczyna sie w roku 1916, a dzieci, o ktorych toczy sie opowiesc to pokolenie tych, ktorzy wespra pozniej Hitlera. Autorem filmu jest Michael Haneke (boje sie go z kazdym rokiem coraz bardziej), a sam film zostal nakrecony w konwencji czarno- bialej, statycznie, surowo i niemalze bez muzyki. Ten dobor srodkow jest bardzo trafny i na mnie zrobil bardzo silne wrazenie- wiele scen dzieje sie za zamknietym drzwiami, ktore my tylko obserwujemy dosluchujac odglosow; brutalnosc i okrucienstwo dostepne widzowi rozgrywa sie na glownie na plaszczyznie wypowiadanych slow. Nawet fryzury i stroje bohaterow mozna opisac jako sciagniete i dosznurowane niemalze przemoca. Bo o tym wlasnie jest ten film: przemoc rodzi przemoc. Czy ta przemoc jest umotywana starotestamentarnie, czy sadystycznie, czy wynika z wlasnej bezradnosci czy z niemoznosci okazania wlasnych uczuc, to ostatecznie nie odgrywa zadnej roli.