Motto

Najpiękniejsze morze jeszcze nieujrzane
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(
tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łapiąc motyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łapiąc motyle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Łapiąc motyle w kwietniu, czyli Do You Never Laugh, Miss Eyre?

Najokrutniejszy miesięc to kwiecień. Wywodzi
Z nieżywej ziemi łodygi bzu, miesza
Pamięć i pożądanie, podnieca
Gnuśne korzenie sypiąc ciepły deszcz. *

Tragedia katastrofy elektrownii atomowej w Fukushimie wpłynęła też  na rynek księgarski w Niemczech. W kategorii "literatura dla dzieci i młodzieży" na listę bestsellerów wywindowała się nagle powieść z 1987 " Die Wolke " Gudrun Pausewang zainspirowana katastrofą w Czernobylu i fabularyzująca "co by było gdyby" na terenie Niemiec. Powieść została zekranizowana w 2006 pod tym samym tytułem ( po polsku :  "Chmura") , a jej aktualna popularność wyparła nawet -po dwóch latach niezachwianego przewodnictwa- jedną z części wampirzej sagi p. Meyer. Książka dostępna jest także w wersji komiksowej a la manga.
Do niemieckich kin wchodzi też akurat teraz rosyjska wersja wydarzeń z 26 kwietnia 1986 w Czernobylu, "V Subbotu" ( "An einem  Samstag" ) próbująca pokazać  historię sprzed 25 lat z punktu widzenia zwykłych mieszkańców miasta.-Z trailera można dowiedzieć, co robić, kiedy obok koniec świata :-  Podobno czerwone wino świetnie pomaga, w Majaku i Kurczatowie też pili.

Książki  nie czytałam, filmu raczej teraz nie obejrzę; sprzeczne opinie na ich temat wywołują we mnie obawy, iż autorzy nie stanęli na wysokości zadania, a tam gdzie wszystko jest już czarno-białe trzeba niezwykłej samokontroli i talentu rysowania delikatną kreską, by nie dorysować zupełnie niechcący jeleni na rykowisku.
Osobiście wydaje mi się, że warto by raczej popularyzować wśród młodzieży np.  mangi Keiji Watanabe wydawane w Polsce p. t."Hiroszima 1945 Bosonogi Gen".
Ich autor jako sześcioletnie dziecko w Hiroszimie był zmuszony obserwować śmierć swoich bliskich, a własne przeżycia, zupełnie wolne od nienawiści Amerykanów,  przełożył na papier i prace charytatywne poza wszelką aktywnością polityczną czy organizacyjną.  W najnowszym wywiadzie dla Spiegla z 28.3 stwierdził  :" Japończycy łatwo sią dopasowywują i potrafią wiele znieść. Słysząc zapowiedż z megafonu, postępujemy dokładnie według zaleceń. Mamy tendencję do wierzenia we wszystko, co nam rząd opowiada. Taka jest japońska mentalność -słuchać bezstronnie i bez uprzedzeń. Teraz jednak nadszedł czas, kiedy powinniśmy stać się krytyczniejsi."  Z przykrością  myślę, że krytycyzm jako taki w japońskich oczach nadal będzie zwyczajnym brakiem godności, wspólnym dla wszystkich obcych i ewentualnie japońskiego pokolenia pasożytów, jak to ostatnio skomentował burmistrz Tokio Shintaro Ishihara zjawisko freeter- "Powinniśmy wykorzystać to tsunami jako szansę oczyszczenia Japonii raz na zawsze. To byla kara z nieba ", krótko mówiąc, to społeczeństwo ma się zmienić i więcej pracować ; z rządem, firmami i polityką jest wszystko jak najbardziej w porządku. To, co jest zbyt straszne,by się zdarzyło, po prostu nie może się zdarzyć.

Na moim innym blogu Tokio nad Renem zamieszczałam zdjęcia i informacje o różnych akcjach i sposobach pomocy Japonii. Teraz robiąc zakupy w niemalże każdym miejscu- także ksiegarni i kawiarni - przy kasie dostrzegam tabliczki informujące, jaką sumę  firma przekazała na rzecz pomocy ofiarom tsunami  podające  niekiedy jeszcze adres internetowy Niemieckiego Czerwonego Krzyża - bez nachalnosci, bez nawolywania do datków, krótko i zwięźle " Przekazalismy 2 miliony Euro na pomoc ofiarom tsunami. Jeśli chcesz i  pomóc i ty, możesz to zrobić poprzez Czerwony Krzyż". 
Zdaję sobie sprawą, że dla większości czytelnika tego bloga ( wyłączając może mieszkańców Wałbrzycha :)) Japonia jest tak daleko i tak nierealna, że już księżyc wydaje się być dużo bliższym- w końcu widać go codziennie, a Japonii raczej nie. Ale to jest mój świat codzienny, mój i wielu Polaków mieszkających w tym mieście.
*****

Nie obejrze szybko "Chmury" czy " Zwykłej soboty".  Za to bardzo mnie kusi film dokumentalny "Im Himmel, unter der Erde ( w niebie, tam pod ziemią)", zdobywca nagrody publiczności na tegorocznym Berlinale. Trailer podszyty sympatycznym humorem zapowiada ciekawą historię cmentarza, którego magicznej siły bali się nawet  naziści, nie mający odwagi go zamknąć aż do końca swojego panowania  i na którym żydwoskie dzieci mogły się bezpiecznie bawić, w czasie gdy  wszystkie inne miejsca już tak bezpieczne nie były. Dwujęzyczny album Britty Wauer " Der jüdische Friedhof Weißensee/The Jewish cementery", z którego korzystali autorzy filmu opowiada przeszło 140 historii osób powiązanych z tych miejscem i mam nadzieję zapoznać się z nim wkrótce.
*****
Premiery marcowo- kwietniowe w niemieckich kinach Arthouse, czyli pooskarowo :
Ostatnio do tego w polskiej prasie natrafiłam na określenie " kino oldskulowe". Naprawdę tak się u nas pisze?

*****

Z półki period drama :
  • "Downton Abbey" będzie mieć premierę w polskiej TVN Style 16 kwietnia, godz. 22:15.
  • Jest już dostępny sountrack  "Jane Eyre" 2011. Jeśli komuś nazwisko Dario Marianelli nic nie mówi i nie kojarzy muzyki z "Dumy i uprzedzenia" ( 2005) czy "Pokuty" (Oskar za muzykę), to gorąco namawiam posłuchać tej najnowszej - niezwykle trafnie i wręcz niefilmowo oddająca i epokę i klimat powieści.- wybrałam dość smutne "Do You Never Laugh, Miss Eyre?""Awaken",  chociaz zapewne powinnam " Waiting for Mr. Rochester" i "Mrs Reed in not Quite Finished." :)
  • Marianelli napisał też muzykę do mniej znanego "I capture the castle"/ "Nie oddam zamku", który chciałabym rozreklamować wsród miłośników cyklu "Ani z Zielonego Wzgórza". Powieść Dodie Smith ( autorki "101 dalmatyńczyków") jest dobrze się sprzedającym klasykiem na amerykańskim i angielskim rynku, a polski wydawca nie musiałby się ani obawiać strat finansowych, ani zarzutów rozpowszechniania kolejnej grafomanii wśród młodzieży. Drogi wydawco,odwagi :)

Spanish bluebells i " I capture the castle",
czyli hiszpańskie hiacynciki, zwane endymionami w nocnym śnie z " Nie oddam zamku"


*****

z cyklu "lecą wieloryby", czyli  google niekoniecznie zaprowadzą  do Rzymu:
do Pemberley jest tutaj trafili poszukujący (pisownia oryginalna) :

jak napisac dobry list do bratowej opisujacy moje uczucia
figurki kominiarza
chciałbym żebyśmy byli motylami po angielsku
"barbara sudoł" "kogutek ziutek" -sklep -realizacja -cena -ceny
let me live filmweb
depardieu oświetlone oczy
podkład muzyczny przyrodniczy
analiza wiersza o panu tralalińskim
scenariusze na misterium spalanie

Poszukujących porządnego listu do bratowej ( 5 trafień w ciagu jednego dnia, sic!) bardzo przepraszam, ale nie posiadając takowej nie potrafię pomóc.
Film" let me live" chyba musi dopiero zostać wymyślony, ale tytuł ma frapujący:)
A motylem po angielsku tez bym zostać chciała, już nie kojarzy mi się tylko z latającym masłem:), więc jeno szkoda, że google  nie zaprowadziły poszukującego na strony o Keatsie, tylko na posta o serialu przyrodniczym "Life".
*****

Edycja :Właśnie ukazał się czwarty numer Archipelagu . Wszystkim autorkom serdecznie gratuluję!
ARCHIPELAG

*****

*cytat pochodzi z "Ziemi jałowej" T.S. Eliota w przekładzie Cz. Miłosza

czwartek, 10 lutego 2011

Łapiąc motyle w lutym

Sam na sam z własnym obłędem i ukochanym kwiatkiem
widzimy, że naprawdę nie ma już o czym pisać.
A raczej, że trzeba pisać o tych samych starych sprawach
W ten sam sposób, powtarzając w kółko to samo
Zeby miłość mogła trwać dalej i zmieniać się stopniowo.

John Ashbery "Późne echo"  
tłum. P. Sommer



 Poezje Johna Ashberego właśnie wydane w Niemczech w wersji dwujęzycznej zostały po pierwszej wzmiance w audycji w rodzaju polskiego Pegaza  sprzedane na pniu. Nie zdążyłam kupić, a po sprawdzeniu polskich wydań okazuje się, że w tym wypadku nawet i allegro nie pomoże. Wszystkim zniechęconym  polityką wydawniczą poezji  w Polsce piszę zatem na pociechę - w innych krajach nie jest z tym  lepiej.
***
 Spodobała mi  się nazwa Lirael na miscellana internetowych odkryć" Plaża muszli"i postanowiłam rozszerzyć moje posty o filmowych premierach  na podobne odkrycia. Wybierając sie w internetową sieć z siatką na motyle czasami znajdzie się może tylko muszyska lub suche liście, lecz niekiedy, nawet i w naszej szerokosci geograficznej można dostrzec przepięknego morpho menelaus. 


***
Z niemieckich nowości ksiażkowych zainteresowały mnie spisane przez nastolatkę doświadczenia zdobyte niestety na własnej skórze tematyzujące mobbing w szkole..  Młodą autorkę zaproszono do Landtagu, gdzie w ramach akcji " młodzież w polityce" poszukiwano nowych pomysłów do programów prewencyjnych. Może tym razem coś wreszcie powstanie, myslę sobie naiwnie? Przejrzałam trochę wydawnictwa polskie, jest nieco literatury specjalistycznej i poradników opierających się też na konkretnych przypadkach, ale nie znalazłam książek relacjonujących ten problem z punktu widzenia ofiar. Sylvia Hamacher "Tatort Schule".

***
Czy jest możliwe zmieścić księgę taką jak Iliada na jednej stronie? Oczywiście jest możliwe, wystarczy strona wielkości plakatu i odpowiednio mały druk. Niemiecka firma All the world's a Page oferuje jak dotąd Iliadę i Makbeta ( po angielsku) oraz Fausta i "Kapitał "Marksa ( po niemiecku) w wersji na ścianę dołączając do plakatów i lupę... W planach na rok 2012 " Ulisses" Joyce'a , (jak tylko wygasną prawa autorskie).

***
Lutowe premiery w niemieckich kinach Arthouse:
  • Poll-  Estonia przed pierwszą wojną światową.
  • I killed my mother - słynny debiut Xaviera Dolana wreszcie i u nas.
  • Rodzina (en Famile) - na ostatnim Berlinale na tym filmie niemieccy krytycy płakali. Jak czytam na filmwebie, polscy raczej nie.

 ***
Z własnego kącika :  rozszerzyłam post o Jane Eyre 2011  o pierwsze klipy i nowe zdjęcia.
***

A zdjęcia przebiśniegów i ranników zimowych zrobione wczoraj. Wiosna u wrót..
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...