Moja kazachska przyjaciółka zaskoczyła mnie ostatnio tym "prezentem z wakacji". Wiedziałam, że planuje pobyt na wyspie Uznam (niem. Usedom), nie sądziłam, że przy okazji będzie zwiedzać Swinoujście. Tam w jednej z kawiarnii dotrzegła ten ( "nie na sprzedaż, nie na sprzedaż") albumik, i zaparła się go zdobyć "koste es was es wolle". Ostatecznie w internecie okazał się być na sprzedaż i nadszedł wraz z ręcznie pisaną karteczką "Serdeczne pozdrowienia -Kompania Piwowarska" (sic!). Bo też jest to wydanie reklamowe pewnego browaru, chociaż odniesień do piwa znalazłam akurat tylko jedno.
Zamiarem autorki było sportretowanie znanych obcokrajowców żyjących w Polsce, a dla mnie żyjącej z daleka od kraju było to jak sięgniecie po plotkarską gazetę w poczekalni u lekarza. Poznałam wiele nieznanych mi nazwisk, a przy najbliższym pobycie w Zakopanym zamierzam się wybrać do Ariake w Harklowej.
Albumik znajduje się teraz na regaliku książeczek w łazience dla gości. Wszystkie tam mają ten dar, że można je otwierać na dowolnej stronie i odłożyć bez poczucia niedokończenia, a ja tym wpisem próbuję ocalić od zapomnienia miły gest bliskiej mi osoby.
"Swego nie znacie... czyli Polska oczami obcokrajowców" - Judyta Fibiger
Motto
Najpiękniejsze morze jeszcze nieujrzane
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)
czwartek, 30 września 2010
poniedziałek, 27 września 2010
Downton Abbey
Najnowsze dziecię Juliana Fellowesa realizującego idee i pomysły zrodzone przy produkcji Altmanowskiego "Gosford Park". Obsadę tego siedmioodcinkowego serialu ITV czyta się niemalże jak "Who is who" angielskiej sceny telewizyjnej, a realizacja mogłaby mieć stempelek "BBC" nie tylko z racji wykonania, podejścia do tematu systemu klasowego, ale i z faktu, że wiele osób pracujących przy tej produkcji to dawni pracownicy BBC.
Pierwszy odcinek otwiera pięknie sfilmowana droga pociągu ścigającego się z wieściami przesyłanymi liniami telegrafu. Jest kwiecień 1912, całym światem młodego postępu wstrząsnie katastrofa Titanika, a Downton utraci ostatnią szansę na zachowanie dziedzictwa.
Trudno wystawić ocenę całemu serialowi znając tylko pierwszą część. ITV ma straszliwą manierę wstawiać co dziesieć minut pięciominutowe bloki reklamowe, przez co odcinek godzinny urasta do półtoragodzinnego, a widz ledwo wprowadzony w atmosferę początków minionego stulecia zaczyna znów rozważać zakupy Quality Street czy wypicie kolejnej filiżanki genmaicha.
Mimo mocno zarysowanych struktur i wynikających z nich oczywistych sytuacji konfliktowych brakuje mi na razie tej zimnej, sztyletowo ostrej ironii cechującej wspomniany wyżej film Altmana ; osoby dramatu funkcjonują na razie na czarno-białych płaszczyznach, a zakończenie nieco sentymentalne budzi lekkie obawy co do dalszego kierunku. Zobaczymy.
Do dalszego czytania :
Zestaw dla prasy, z którego pochodzi powyższe, straszliwe zdjęcie. Nieoficjala strona serialu oraz Blog Charleybrown z odnośnikami do chyba wszystkich artykułów w tym temacie.
Update:
1. Pierwszy odcinek przyciągnął ponad 7 milionów widzów. Zaskakujące jest to, że do drugiego przysiadło już ponad 8 milionów.
2. Z odcinka drugiego : "A co to jest weekend? " Przepyszne.
3. Po odcinku trzecim : Zatwierdzono drugą serię (season), 8-odcinkową. A mnie się powoli przestaje podobać.
4. Po odcinku czwartym: Chyba już tylko dla Maggie Smith oglądam.
5. Piąty przestałam oglądać po drugich reklamach. Serial traci na wiarygodności współczesnym zachowaniem i gburowatością służby wobec państwa. Dokończyłam dwa dni póżniej z sympatii dla Maggie Smith. Eleganckie-" postaram się potraktować to jako komplement" otrzymało nową ripostę : -" to chyba źle sie wyraziłam" .... Ogólnie zrobiło się trochę milej. Chodzą plotki o kolejnym serialu - niby trzeci sezon DA, niby coś nowego.
6. Odcinek szósty toczy się w roku 1914. Czyli te poprzednie niby dwa lata trwały.... hmmm.... Motylkowo, choć spiesznie.A zakończenie pewnie zawiśnie w powietrzu (wojennym)..
.DVD i Blu ray są już w przedsprzedaży, a w dodatkach zapewne pojawi się i ta wycięta scena.
7. Zakończenie miło rozczarowywujące. A bezpośrednio po filmie Hugh Bonneville odpowiada na pytania.
DVD aktualnie znajduje się na drugim miejscu bestsellerów.
Pierwszy odcinek otwiera pięknie sfilmowana droga pociągu ścigającego się z wieściami przesyłanymi liniami telegrafu. Jest kwiecień 1912, całym światem młodego postępu wstrząsnie katastrofa Titanika, a Downton utraci ostatnią szansę na zachowanie dziedzictwa.
Trudno wystawić ocenę całemu serialowi znając tylko pierwszą część. ITV ma straszliwą manierę wstawiać co dziesieć minut pięciominutowe bloki reklamowe, przez co odcinek godzinny urasta do półtoragodzinnego, a widz ledwo wprowadzony w atmosferę początków minionego stulecia zaczyna znów rozważać zakupy Quality Street czy wypicie kolejnej filiżanki genmaicha.
Mimo mocno zarysowanych struktur i wynikających z nich oczywistych sytuacji konfliktowych brakuje mi na razie tej zimnej, sztyletowo ostrej ironii cechującej wspomniany wyżej film Altmana ; osoby dramatu funkcjonują na razie na czarno-białych płaszczyznach, a zakończenie nieco sentymentalne budzi lekkie obawy co do dalszego kierunku. Zobaczymy.
Do dalszego czytania :
Zestaw dla prasy, z którego pochodzi powyższe, straszliwe zdjęcie. Nieoficjala strona serialu oraz Blog Charleybrown z odnośnikami do chyba wszystkich artykułów w tym temacie.
Update:
1. Pierwszy odcinek przyciągnął ponad 7 milionów widzów. Zaskakujące jest to, że do drugiego przysiadło już ponad 8 milionów.
2. Z odcinka drugiego : "A co to jest weekend? " Przepyszne.
3. Po odcinku trzecim : Zatwierdzono drugą serię (season), 8-odcinkową. A mnie się powoli przestaje podobać.
4. Po odcinku czwartym: Chyba już tylko dla Maggie Smith oglądam.
5. Piąty przestałam oglądać po drugich reklamach. Serial traci na wiarygodności współczesnym zachowaniem i gburowatością służby wobec państwa. Dokończyłam dwa dni póżniej z sympatii dla Maggie Smith. Eleganckie-" postaram się potraktować to jako komplement" otrzymało nową ripostę : -" to chyba źle sie wyraziłam" .... Ogólnie zrobiło się trochę milej. Chodzą plotki o kolejnym serialu - niby trzeci sezon DA, niby coś nowego.
6. Odcinek szósty toczy się w roku 1914. Czyli te poprzednie niby dwa lata trwały.... hmmm.... Motylkowo, choć spiesznie.A zakończenie pewnie zawiśnie w powietrzu (wojennym)..
.DVD i Blu ray są już w przedsprzedaży, a w dodatkach zapewne pojawi się i ta wycięta scena.
7. Zakończenie miło rozczarowywujące. A bezpośrednio po filmie Hugh Bonneville odpowiada na pytania.
DVD aktualnie znajduje się na drugim miejscu bestsellerów.
czwartek, 16 września 2010
Life - serial przyrodniczy BBC Earth
Moją rodzinę znów zafascynowała poezja natury, a to za sprawą
10-odcinkowego serialu BBC " Life", który możemy ogłądać teraz codziennie na niemiecko-francuskim kanale Arte jako "Faszinierende Wildnis". Rewelacjne zdjęcia, zwłaszcza z zakresu makrofotografii i świetny podkład muzyczny stawiają ten serial na półeczkę na najmniej tej samej wysokości co "Mikrokosmos".
Moja córeczka zachwyciła się walcem małych pławikoników australijskich (Fetzenfisch, Phyllopteryx taeniolatus na zdjęciu obok i w pierwszym klipie poniżej), mnie zauroczyły obrazy motyli Monarcha (Danaus plexippus) przylatujących tysiącami z obszaru kilku tysiący kilometrów na jedno wspólne wszystkim miejsce zimowania.
Na specjalnej stronie Arte istnieje możliwość jeszcze przez tydzień obejrzenia wszystkich odcinków tudzież dodatkowych do nich programów making of. Podobnie i na youtube, a serial dostępny jest też na DVD i Blu-ray. Niestety, o polskim wydaniu jeszcze nie słyszałam. Gorąco polecam.
sobota, 14 sierpnia 2010
Wyzwanie oskarowe
Podjęłam wyzwanie oskarowe rzucone przez Vampire_Slayer na tym blogu. To moje pierwsze wyzwanie blogowe, szczerze powiedziawszy, niezbyt wiem, w co się angażuję ;) i jestem ciekawa tego doświadczenia. Jak inne uczestniczki nie mam zbyt wysokiego mniemania o tej nagrodzie od czasów, gdy usłyszeliśmy "And the Oscar goes to.. Rocky " i mam nadzieję obejrzeć sporo filmów sprzed roku 1977.
Wyzwanie kończy się 31.12.
Wyzwanie kończy się 31.12.
środa, 11 sierpnia 2010
L'Équipier, czyli żona latarnika
Bretania rok 1963. Na jedną z wysp przybywa nowy latarnik, weteran wojny francusko-algierskiej próbujący ułożyć sobie jakoś życie, gdzieś może nie "jeszcze dalej niż północ", niemniej jednak też gdzieś na końu świata. Film zaczyna się całkiem komediowo zabawnymi uprzedzeniami, sugeruje nam zawiązujący się romans wspaniałymi widokami, niesamowitymi ujęciami sztormów, wysp, wnętrz starych latarni, aby w międzyczasie bez przemów i patosu obnażać ksenofobię wszelakich małych grup, czy to etnicznych, czy utworzonych wedle jakiś własnych praw typu "ja w tym przedziale usiadłem pierwszy".Zwycięstwa moralne są zwykle ciche. Tak jak wszelkie dobre rzeczy dnia codziennego. Ale nie o tym mówi "L'Équipier".
Film powinnien podobać się każdemu, komu podobało się "Zycie ukryte w słowach" czy "Malena".
Zona latarnika/ Pomocnik Latarnika / L'Équipier/ Die Frau des Leuchtturmwärters/ The Light
piątek, 6 sierpnia 2010
środa, 4 sierpnia 2010
O miłości i makaronach / Mine vaganti / Loose Cannons/Männer al dente
To miało być miłe wyjście z koleżanką do kina. Ale niestety w kinie byli jeszcze inni "widzowie", tacy, którzy są zmorą każdego kinomana, gadający, jedzący, komentujący na całą salę, a ci siedzący obok mnie, którzy się jeszcze " do środeczka" dosunęli, mieli ze sobą celofanową paczkę chipsów i psa. Tak, psa w kinie. Podobno wolno. Lubię zwierzęta, chociaż wolę, jak są... hmmm... umyte i wolę w czasie seansu nie musieć odciągać żadnego od oblizywania moich spodni.
Toteż o filmie mogę powiedzieć tyle, że wydawał się mi być nierówny; poezję i humor rozcinał płaski żart i ostry montaż, możliwe jednak, że "Mine vaganti" był genialny i bardzo rozrywkowy, a mi zwyczajnie nie było dane się skupić. Kilka ujęć zapadających w pamięć swoją sympatyczną symboliką (wątek starszej pani i jej wspomnień, scena z biscoti i czytania książki w łóżku) skłania mnie do obejrzenia tego filmu kiedyś tam raz jeszcze, ale na pewno w zaciszu kina domowego, przy zupełnie innych zapachach....Biedny mały illutus.
Co mnie natomiast przed seansem ucieszyło, to trailer filmu dokumentalnego Bébé(s)/Babies/Babys o czterech niemowlętach w czterech kulturach. Kamera towarzyszyła maluszkom z Japonii, Mongolii, Namibii i USA przez pierwszy rok ich życia, a film pozbawiony jest komentarzy i tłumaczeń.
Sountrack "Mine vaganti" do odsłuchania we fragmentach tutaj
wtorek, 3 sierpnia 2010
Snow cake/ Sniegowe ciasteczko/ Tort ze śniegu
Ten film trafił do tutejszej tv chyba w ramach programu " wypatrując zimy".;)
Słyszałam i czytałam już o nim tu i tam, na szczęście nie widziałam ani trailera, ani nawet nie zerknęłam do żadnej z recenzji, które to wszystkie podjęły sie zdradzania pierwszych piętnastu minut i zwrotu akcji. Toteż udało mi się obejrzeć ten film z dużą przyjemnością, kolejny raz ciesząc się po fakcie zbawienną ignorancją...
Wystarczy zatem, że napiszę, iż film warto zobaczyć i że mówi o akceptacji odmienności, bólu, samotności, i o tym, że zatrzymanie się jest niekiedy najważniejszą częścią podróży.. (Sometimes stopping is the most important part of the journey.)
Swoją drogą w czasie oglądania często łapałam się na myśli, że autyzm w tym wydaniu jest godny pozazdroszczenia. Zachwyt kiczem, możliwość wygłoszenia każdej myśli każdemu prosto w twarz (bynajmniej niekoniecznie niemiłej), taniec na pogrzebie, krótko mówiąc niekonwencjonalne zachowanie usprawiedliwione przecież chorobą, wsparte brakiem jakichkowiek potrzeb towarzystwa, rozmowy czy innych zabaw emocjonalo-intelektualnych wymagających drugiego człowieka - czy naprawdę autystyczna wyspa samotności jest taką doskonałą jak się zdaje?
Film powinnien przypaść do gustu każdemu, komu podobał sie Lars and the Real Girl (Miłość Larsa)
Snow cake/ Sniegowe ciateczko/ Tort ze śniegu
Słyszałam i czytałam już o nim tu i tam, na szczęście nie widziałam ani trailera, ani nawet nie zerknęłam do żadnej z recenzji, które to wszystkie podjęły sie zdradzania pierwszych piętnastu minut i zwrotu akcji. Toteż udało mi się obejrzeć ten film z dużą przyjemnością, kolejny raz ciesząc się po fakcie zbawienną ignorancją...
Wystarczy zatem, że napiszę, iż film warto zobaczyć i że mówi o akceptacji odmienności, bólu, samotności, i o tym, że zatrzymanie się jest niekiedy najważniejszą częścią podróży.. (Sometimes stopping is the most important part of the journey.)
Swoją drogą w czasie oglądania często łapałam się na myśli, że autyzm w tym wydaniu jest godny pozazdroszczenia. Zachwyt kiczem, możliwość wygłoszenia każdej myśli każdemu prosto w twarz (bynajmniej niekoniecznie niemiłej), taniec na pogrzebie, krótko mówiąc niekonwencjonalne zachowanie usprawiedliwione przecież chorobą, wsparte brakiem jakichkowiek potrzeb towarzystwa, rozmowy czy innych zabaw emocjonalo-intelektualnych wymagających drugiego człowieka - czy naprawdę autystyczna wyspa samotności jest taką doskonałą jak się zdaje?
Film powinnien przypaść do gustu każdemu, komu podobał sie Lars and the Real Girl (Miłość Larsa)
Snow cake/ Sniegowe ciateczko/ Tort ze śniegu
piątek, 30 lipca 2010
Samotny mężczyzna- Christopher Isherwood

"Samotny mężczyzna"- Christopher Isherwood
( Tłum.Jan Zieliński)
"Książki nie uczyniły George'a szlachetniejszym, lepszym ani naprawdę mądrym. Tyle że lubi wsłuchiwać się w ich głosy, takie lub inne, zależnie od nastroju. Całkiem bezwzględnie używa ich niezgodnie z przeznaczeniem - wbrew szacunkowi, z jakim musi o nich mówić publicznie - do zasypiania, do odwracania uwagi od biegu wskazówek zegara, do złagodzenia dokuczliwego skurczu odźwiernika, do rozpraszania poczucia melancholii, do niewelowania odruchów warunkowych zwieracza."
niedziela, 18 lipca 2010
Dive - serial BBC
Dive - miniserial (dwa odcinki) BBC TWO
Historia nastoletniej miłości (?) opowiedziana z kryminalnym spokojem a la "Wallender", a może z poetyckim spokojem kryminału,... mamy przecież globalne ocieplenie.
Całość firmuje nazwisko Dominica Savage. Piękne zdjęcia, mistrzowski montaż i cudowna muzyka, która chodziła za mna kilka dni wydając mi się tak "od dawna znajomą", ale żadne nazwisko z napisów końcowych, czy stronki BBC nie dawało konkretnego wyjaśnienia. Dopiero na forum imdb znazłam informację, że jej autorem jest Max Richter.. A skoro są tu jakieś nierozwiązane historie z prawem autorskim (honorarium?) to o DVD będzie można tylko pomarzyć.
Sympatyczna recenzja z Guardiana odjeła serialowi właśnie pół punktu za " zbyt dominującą" muzykę. Autor czuł się zaatakowany skrzypcami i klawiszami. Ja odwrotnie, mogłabym płynąć i płynąć, nie musząc się wynurzać.
Historia nastoletniej miłości (?) opowiedziana z kryminalnym spokojem a la "Wallender", a może z poetyckim spokojem kryminału,... mamy przecież globalne ocieplenie.
Całość firmuje nazwisko Dominica Savage. Piękne zdjęcia, mistrzowski montaż i cudowna muzyka, która chodziła za mna kilka dni wydając mi się tak "od dawna znajomą", ale żadne nazwisko z napisów końcowych, czy stronki BBC nie dawało konkretnego wyjaśnienia. Dopiero na forum imdb znazłam informację, że jej autorem jest Max Richter.. A skoro są tu jakieś nierozwiązane historie z prawem autorskim (honorarium?) to o DVD będzie można tylko pomarzyć.
Sympatyczna recenzja z Guardiana odjeła serialowi właśnie pół punktu za " zbyt dominującą" muzykę. Autor czuł się zaatakowany skrzypcami i klawiszami. Ja odwrotnie, mogłabym płynąć i płynąć, nie musząc się wynurzać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





