Motto

Najpiękniejsze morze jeszcze nieujrzane
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(
tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)

wtorek, 17 maja 2011

Zbaranieliśmy doszczętnie, czyli o tym jak Stanisław Barańczak został nazwany Barańskim

Ci, którzy znają tego bloga od jego początków wiedzą, że bardzo lubię film Bright Star, czyli "Jaśniejszą od gwiazd". Ci, którzy mają pecha mieć ze mną kontakt w życiu realnym, wiedzą, że obdarzam znajomych przedmiotami własnej namiętności mając zawsze do końca nadzieję rozpalić ich do własnej pasji. :) W wypadku "Bright star" byłam  nieco rozczarowana polskim wydaniem DVD, a niedawno wpadło mi w ręce wydanie "Jane Campion Box"zawierające dwa filmy-  "Fortepian" i "Jaśniejszą od gwiazd". Okazuje się, że nie doceniłam kreatywności wydawcy tudzież niskich płac edytorów i że może być jeszcze gorzej.


Dawno,dawno temu żyl i tworzyl wybitny znawca literatury, tłumacz i poeta Stanisław Barańczak. Ponieważ jego nazwisko przyciagalo wszystkich kupujących do sklepów wpędzając biednych obywateli  w materialną ruinę rozsądny rząd wraz z senatem po latach dyskusji nad  palącym  problemem ubóstwa własnej inteligencji  przekonali wydawcę do kolportowania kolejnych wydań tłumaczeń pod nic nikomu mówiącym  pseudonimem. Pana Barańczaka wysłano prewencyjnie  na antypody imperialistycznych uniwersytetów, a jego miejsce zajął nikomu nie znany obywatel Barański, skromny chłop z Targówka, powiat Pacanowo. Oczywiście polski rząd  wspaniałomyślnie zrównoważył   straty wydawcy odpowiednią sumą z budżetu ZUS i eeee, właściwie to wcale nie wydaje mi się śmieszne...

Drogi BestFilmie, rzeczywiscie niekiedy wasze filmy są  Best, ale dlaczego wydajecie je w BadBadOooSoBadEdition?

Spieszę wam donieść, że wbrew obiegowej opinii z krajów anglosaskich nie każdy Polak nosi nazwisko kończące się na -ski.  Sugerowaliście się być może  nazwiskami  panów Tuskskiego, Wałęskiego i Małyszskiego,  ale pomyślcie chociażby o panach Kaczyńczaku czy Komorowszczaku. I o tym, że tak wadliwe produkty każda firma usunęłaby natychmiast ze sklepów nie tyle bojąc się procesów dotyczących praw autorskich, lecz zwyczajnie  dbając o własne dobre imię.

 Jeśli ma być  po angielsku to  Best Film COshame on you.

12 komentarzy:

  1. Dziwne, że mnie to nie dziwi.
    Jestem w posiadaniu polskiego wydania serialu BBC pod tytułem "Miasteczko Middlemarch" - jak głosi napis na okładce - "na podstawie powieści Georga Elliota". Co do litery ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku, można tylko zbaranieć:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że wróciłaś! :)
    Nazwa BestFilm w kontekście tej kompromitacji brzmi jak kiepski żart.

    OdpowiedzUsuń
  4. O mój Boże!
    Gdy przeczytałam ten post, chciałam wspomnieć o innym rażącym (chociaż chyba i tak bardziej zrozumiałym) błędzie BestFilm, ale szmaragda mnie ubiegła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie to nie dziwi. Co rusz można napotkać podobne kwiatki, bo znajomość własnej kultury jest wśród Polaków zatrważająco niska. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że znakomita większość ludzi ledwie umie się podpisać i policzyć do dziesięciu, nie wspominając już o umiejętności samodzielnego, krytycznego myślenia, stanowiącej rodzaj wiedzy tajemnej. Dziwi mnie natomiast szczerze, że panu Barańczakowi imienia nie zmodyfikowali.

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, zacytuję piosenkę z filmu "Morderca we mnie": Shame on you, shame...
    I prawdą jest, że mordercze zakusy budzi we mnie dyletanctwo. Dlaczego ktoś, kto nieuchwytny jest z imienia (i czyje imię nie ma powodu być powszechnie znane) zniekształca nazwiska - czyjekolwiek, a zwłaszcza - osób, których nie znać nie wypada?
    Szekspirowski Hamlet powiedziałby, że ma dość przyglądania się "kopniakom,/ którymi byle zero upokarza/ cierpliwą wartość..." (w tłumaczeniu S.Barańczaka)
    A toś trafiła na dziurawą perłę!. Och, Pemberley!

    OdpowiedzUsuń
  7. @szaragda
    ojej, no tak, z George Eliot można by się jeszcze tłumaczyć, że to miał być przecież męski pseudonim *przewraca oczami*...
    Słyszałam też o okładce jakiegoś serialu kostiumowego (chyba "Zony i córki"? ) z opisem i zdjęciami akurat z "Madame Bovary", o reklamowaniu seriali ITV jako produkcji BBC, a niemiecki wydawca popisał się kiedyś zachęcaniem do ekranizacji Bronte etykietą "kolejny przebój autorki "Dumy i uprzedzenia"" ale drukowanie na okładce na zachętę nazwiska jakiegoś Barańskiego jest dla mnie niepojęte. Gdyby jeszcze to na jakiejś komedii się trafiło..

    @montgomerry
    i to jak, rogacizna gdzie okiem nie sięgnąć :)

    @Lirael
    oj,jesteś kochana i zawstydziłaś mnie serdecznie. Bardzo przepraszam. Obawiam się, że będę tak kiepskim blogerem aż gdzieś do pażdziernika, kiedy bliżniaki pójdą do przedszkola, a w naiwności swojej zakładam, że kiedy będą trzy godziny poza domem, to ja będę mieć maaasę czasu dla siebie. Ale śledzę nadal wszystko na bieżąco, Twojego bloga zawsze z dużą przyjemnością :)

    @ultramaryno
    A ja się cieszę, że mimo wszystko nie przypomniało ci się więcej wpadek, zawsze to jakaś nadzieja :)

    @jabłuszko
    Oczywiste, że bywa jeszcze gorzej ( np. jak pisała niedawno Inez ), oczywiste,że świata nie da się zmienić, ale myslę, że dopóki jeszcze się czemuś dziwimy, to jeszcze pozostaje dla nas nadzieja :)

    @ snoopy
    Indeed.

    @ tamaryszek
    Gdybym przez moment miała nadzieję, że mały mord załatwi ten problem, to już bym biegła do sklepu po kominiarkę, w końcu nigdy nie było pretekstu, by ją kupić;) Może by nawet ktoś o nas nakręcił film " o takich, co broniły honoru Barańczaka" :).
    Ale masz rację, anonimowość takich "błędów" odbiera im zupełnie element komediowy, co prawda według Baraczaka w "Ocalone w tłumaczeniu" humor bazuje na rozpoznaniu własnej przewagi intelektualnej, toteż głupota ma być nieustanym zródłem śmiechu, ale jakoś trudno mi się z tym teraz zgodzić.
    Hamletowskie "kupować czy nie kupować" chyba doczekało się odpowiedzi:)

    A "Morderca we mnie" to wart zobaczenia? Bo krytyki są raczej niezbyt zachęcające.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rowniez zbaranialam (a pegaz pewnie by zdebial) - jak wydawca moze okazac sie tak nieuwazny?
    Blogerzy, ktorzy nie moga korzystac z pomocy zastepu redaktorow i korektorow, wykazuja sie wieksza starannoscia.

    OdpowiedzUsuń
  9. @ katasia_k
    To prawda, od wielu blogerów można by się sporo nauczyć i muszę powiedzieć, że wielu z nich przywraca mi - naderwaną tu i tam ;)- wiarę w ludzkość :)
    Z życzeniami, coby Pegazowi chciało się jeszcze latać...

    OdpowiedzUsuń
  10. Spadłem z krzesła.
    Z podziwu.
    Nad głupotą.
    Ach...!

    OdpowiedzUsuń
  11. Och
    zatem
    wstań
    szybciutko!
    Plasterek?
    Herbaty?
    Lasso na Pegaza?
    Pozdrawiam
    wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę niezalogowanych użytkowników o podpisywanie się jakimś nikiem. Chciałabym (i pewnie też czytelnicy) móc odróżniać anonimowego komentatora z piątku od anonimowego komentatora z niedzieli.


Być może upłynie kilka dni, zanim będę mogła odpowiedzieć, ale cieszę się z każdego komentarza. Dziękuję za trud dialogu :)i zapraszam znów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...