Motto

Najpiękniejsze morze jeszcze nieujrzane
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(
tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)

poniedziałek, 23 maja 2011

"Zaplecze" - Marta Syrwid

"Zaplecze" - Marta Syrwid

To książka, po którą nigdy bym sama nie sięgnęła. Czara z bloga "rozcinam pomarańcze" skusiła mnie przesympatyczną recenzją Zosik  i chociaż cieszę się, że książkę przeczytałam(dziękuję Czaro!), to bardzo trudno jest mi ją polecić dalej.
Anoreksja będąca leitmotywem tej książki jest mi  bardzo obcym tematem, moje wyobrażenia o niej  obejmowały problemy z własnym ego, poszukiwanie własnego potwierdzenia w oczach innych, idealizowanie wartości ciała etc.
 W wypadku  "Zaplecza" okazało się, że anoreksja może być rodzajem samookaleczania się, gdzie zamiast żyletki używa się głodu i którego przyczyny leżą w reakcji na wrogi  świat zewnętrzny... Brutalność otoczenia jest jednak w patologiczny sposób potrzebna, ba konieczna do wewnętrznej moblizacji  kształtowania siebie, a definiowanie własnej osobowości przebiega  poprzez jedyne tworzywo podlegające kontroli  -własne ciało. Cała koncepcja odrzucenia i pogardy świata zakłada konieczność odnalezienia jakiegoś punktu wyższości nad innymi, a skoro nie można go uzyskać ani moralnie ani intelektualnie czy chociażby statusem  społecznym  to pozostaje jeszcze estetyka zewnątrznego " ja". Własne ciało jest jednak jak i inni żywi uczestnicy tego teatru absurdu zwanego życiem -zdradzieckie, niepokorne i niekoniecznie chcące poddać się narzuconej woli.

"Zaplecze" czytało mi się dość trudno, niezależnie od poruszanej problematyki,  jako że wstęp zdradzał pewne ambicje literackie, ale sama fabuła  nabierała życia dopiero, gdy autorka- nie wiem czy zamierzenie?- przechodziła na  prosty język młodzieżowy ; fragmenty charakteryzujące życie rodzinne dookoła polsatu zdradzały więcej  autentyczności  niż upoetycznianie przeżyć wewnętrznych.  Autorka uczyniłaby swoją bohaterkę bliższą czytelnikowi decydując się na jedną formę samorefleksji .
Te ambicje uniemożliwiają też według mnie polecenie książki ewentualnie osobom dotkniętym problemem anoreksji, jako że autorka  chcąc narysować większy obraz pozostawiła czytelnika ze wyrywkowym szkicem fragmentu życia nastolatki, bez ostatecznego zakończenia i nie przedstawiając żadnej alternatywy.

Książkę doczytałam do końca łamiąc zasadę niejedzenia słodyczy w poście i  zagryzając ją tabliczką czekolady... Moja silna wola stała obok mnie i chciałabym napisać, że pękła ze mnie ze śmiechu. Ale raczej i jej i mnie było żal  tego biednego dziecka z "Zaplecza", za które myśmy tę czekoladę zjadły..

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa recenzja, podoba mi sie, ze probujesz zrozumiec autorke, zamiast zupelnie ja skreslic. Mam nadzieje, ze trafi na Twoj post i nastepnym razem nie popelni tych samych bledow :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Katasiu_k zawstydziłaś mnie bardzo. Zupełnie nie pomyślałam o tym, że przecież i autorom zdarza się czytać blogi. Chyba bym więcej napisała o pozytywnych stronach:)
    Miałam tylko wielką nadzieję, że ta książka była tworem fantazji, a niewłasnych doświadczeń życiowych. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja! Nie wyraziłabym tego lepiej, a moje odczucia były identyczne. Z tego co czytałam, to emocje osoby cierpiącej na anoreksję są... "odtworzone" przez autorkę (żeby nie użyć słowa "wymyślone"...) Niestety, to się wyczuwa, mimo poprawnej psychologii postaci. Ale Marta Syrwid to bardzo młoda osoba więc jestem pewna, że następne powieści będą tylko lepsze (zwłaszcza że, tak jak piszesz, to pianie o "gadżetach komunizmu" - wg słów autorki - i odtwarzanie codziennego życia wyszło jej naprawdę znacznie lepiej).
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak właśnie się zastanawiałam, czemu sama o tej książce nie napisałaś:), zwłaszcza kiedy szukałam innych opinii na jej temat, trochę mi tego po lekturze brakowało.
    Bardzo się cieszę, że mamy podobne zdanie (uff!) i podobne życzenia i nadzieje w stronę autorki :)

    Teraz czekam może na kilka twoich zdań o pani Bator i "Piaskowej Górze" ?
    Czytam właśnie jej "Japoński wachlarz" i ten styl pisania dużo bardziej mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę niezalogowanych użytkowników o podpisywanie się jakimś nikiem. Chciałabym (i pewnie też czytelnicy) móc odróżniać anonimowego komentatora z piątku od anonimowego komentatora z niedzieli.


Być może upłynie kilka dni, zanim będę mogła odpowiedzieć, ale cieszę się z każdego komentarza. Dziękuję za trud dialogu :)i zapraszam znów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...