Motto

Najpiękniejsze morze jeszcze nieujrzane
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(
tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)

piątek, 5 listopada 2010

"Panie z Cranford- przewodnik""The Cranford Companion" Sue Birtwistle, Susie Conklin

Dotarł do mnie właśnie mój prezent :), przewodnik po serialu "Cranford" na podstawie trzech zbiorów opowiadań E. Gaskell. Jestem przyjemnie zaskoczona jakością tego wydania. Tego typu "papierowi towarzysze" filmów czy seriali, które czasami przeglądałam w księgarniach charakteryzuje taka obfitością wielkich zdjęć na błyszczącym papierze, że  niekiedy aż trudno doprawdy nazywać takie albumikowe zeszyty jeszcze książkami. Los na szczęście oszczędził mi pożerającej namiętności posiadania zdjęć osób nie należących do kręgu osobistych znajomych i tego typu wydania jak na razie nie obciążają dodatkowo mojego portfela ( na razie, dzieci rosną i kto wie, czym one się będą pasjonować..) W wypadku " The Cranford Companion" miałam wielką nadzieję, że i wydawca dostrzeże, iż urok tego serialu nie opierał się na "nieodpartej fizycznej atrakcyjności" głównych bohaterek.

Książka (pełna ciekawych tekstów, w solidnej twardej oprawie i na porządnym, matowym papierze) koncentruje się nie tyle na  anegdotkach o aktorach, ile wprowadza w świat Cranford i rzeczywistości wokół niego. Do  wypowiedzi autorek serialu Sue Birtwistle i Susie Conklin o ich pracy i postaciach dodano artykuły Jenny Uglow (m.i.autorki biografii Gaskwell) " The Wide World " o wydarzeniach  lat 1840-tych , Heidi Thomas (scenariusz) dołożyła  " List od pani Pole do Damy na obczyźnie", a Posy Simmonds zawdzięczamy poniższą mapę.
Owszem, główną część zajmuje charakterystyka chyba wszystkich postaci wraz z wielkimi zdjęciami, ale całość charakteryzuje miłość do detali.  Jak na razie dowiedziałam się, że obawy przed koleją bywały niekiedy niestety uzasadnione i mam nadzieję na więcej  tego typu ciekawostek.

Zdaję sobie sprawę, że popularność p. E. Gaskell w Polsce nie jest zbyt duża i wiąże się głównie z ekranizacjami z racji bardzo niewielkiej ilości przekładów jej książek na język polski, ale zaskoczyła mnie tłumaczka literatury angielskojęzycznej p. Anna Przedpełska-Trzeciakowska wymieniając w "Na plebani w Hartworth"  z dorobku Gaskell jedynie "Mary Bryant" i "Cranford" i uznając "Biografię Charlotty Bronte" za jej  "najsłynniejsze dzieło".  We wrześniu według zapowiedzi redakcji Bluszcza miało się ukazać tak długo wyczekiwane polskie tłumaczenie  "Północ Południe", niestety wypełnienie tej luki na rynku polskim nadal każe na siebie czekać. Póki co każdemu, kto jeszcze dotąd nie znał książek pani Gaskell,  polecam Stronę North and South by Gosia .


Polskojęzyczne ekranizacje powieści Gaskell będą  znów dostępne od przyszłego piątku wraz z Gazetą Wyborczą ( dla widzących  tylko politycznie: myślę, że film na prośbę klienta zostanie sprzedany i bez gazety :))  Od 12 listopada "Północ południe", od 19 listopada "Żony i córki". O polskim wydaniu " Cranford " aka " Pań z Cranford i "Powrotu do Cranford" na razie nie słyszałam.

10 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tym serialu, ale z chęcią poszukam i oglądnę:) Co do E. Gaskell to już jakiś czas temu zakupiłam sobie na dvd serial "Północ Południe" na podstawie jej powieści i bardzo mi się podobał:D Niestety gdy szukałam jej książek w Polsce okazało się, że nie ma do nich dostępu... Po angielsku jeszcze można znaleźć, ale po Polsku chyba wogóle jej nie wydaje nikt:/ No cóż, jak się nie doczekam to pewnie skuszę się na angielską wersję, na razie mam swó serial i teraz jeszcze "The Cranford Companion":)))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam jeszcze filmów o Cranford, ale są w moich przyszłorocznych planach bo rok 2011 chcę przeznaczyć całkowicie na obejrzenie zaległości w serialach i filmach kostiumowych ( takie moje małe postanowienie:)) Dziwię się też, że książek nie ma wydanych po Polsku. Czytałam w Bluszczu fragmenty "Północ Południe" i bardzo mi się podobały, więc myślę, że spokojnie znalazłyby swoich odbiorców. Widziałam za to serial "Żony i córki" i również z chęcią przeczytałabym książkę.
    Biedna, niedoceniana Gaskell, przecież w w niczym nie ustępuje Austen:))
    A album piękny.
    Ach znów zatęskniłam za moją "zieloną wyspą" i dostępnością do takich perełek:))

    OdpowiedzUsuń
  3. @Paula
    Polskie tłumaczenie "Połnoc południe" jest w zapowiedziach, trzeba sie tylko mocno uzbroic w cierpliwość. Poki co, istnieje amatorski przekład : http://gaskellnorthsouth.blogspot.com/2010/02/redakcja-amatorskiego-tumaczenia-north.html, który czyta sie z bardzo dobrze. Mój egzemplarz nawet sobie wydrukowałam. .

    Serial "Cranford" składał się z pięciu odcinkow, po czym pojawiły sie jeszcze dwa tzw. "Cranford Christmas Special". Te wyszły na DVD jako "Return to Cranford".
    Ksiażki " Panie z Cranford" i "Szara Dama" dawno temu wydane, może są jeszcze do odkrycia w jakiejś bbliotece? Ale z tego co czytam na Twoim profilu, to chyba masz jeszcze mniejszy dostęp do polskich książek niż ja?

    OdpowiedzUsuń
  4. @ MarTusienka
    Masz już postanowienia noworoczne? :)
    Cranford polecam z całego serca. Jeśli małomiasteczkowe życie starszych pań w XIX wieku może być kiedykolwiek atrakcyjne, to właśnie tam:) Rzeczywiście póżniejsze książki p. Gaskell są w stylu wzorowane na  J. Austen, nawet jeśli różnią się podjętymi tematami.
    Zieloną wyspę mam tylko w tv ( dzięki satelicie). Książeczki i filmy też zwykle muszą do mnie dolecieć, nawet jeśli mają trochę bliżej niż do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj mam jak na razie bardzo ograniczony ten dostęp:/:P Kilka razy do roku się wyżywam na zakupach książkowych jak jestem w Polsce, ale na powolne i częste grzebanie po bibliotekach i antykwariatach i poszukiwanie książek to nie ma szans... Ale dziękuję za wskazówki gdzie zajrzeć i kiedy oczekiwać:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Od kilku lat poszukuję polskiego wydania "Pań z Cranford", niestety bez skutku. Czasem jakiś egzemplarz pojawiał się na alegro, ale cena od razu sprowadzała mnie na ziemię ;) Przydałoby się wznowienie, tak jak przydałoby się wydanie innych tytułów tej autorki. O biografii Charlotte Bronte nie wspomnę nawet. Brakuje w Polsce klasycznych powieści angielskich. A fakt, że wszelkie nakłady tej prozy są wykupywane i nie trafiają na rynek wtórny, świadczy o tym , że zapotrzebowanie jest, tylko wydawnictwa ignorują ten trend czytelniczy. Tak myślę :)

    Dziękuję za informację o ekranizacjach - muszę teraz pamiętać do piątku, by zakupić gazetę z serialem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Paula
    My tu na szczęscie mamy w mieście i Instytut Polski i pięć regałów w bibliotece publicznej z książkami polskojęzycznymi. Ale królują wśród nich kryminały, toteż i tak czytam po niemiecku. Jak tam twój duński?

    @ Majooffka
    Rzeczywiście rynek wydawniczy w Polsce rządzi się niezrozumiałymi - jak widzę nie tylko dla mnie i dla Ciebie - prawami. Jak pisała Gosia na wspomnianym wyżej swoim blogu : sto lat temu były polskie przekłady pani Gaskell na polski- np. "Północ Południe" drukowane w odcinkach. Ale jeśli i szanowani tłumacze literatury angielskiej mają taką opinię o p. Gaskell, to trudno się dziwić :((
    Ja to z konieczności traktuję jako motywację do nauki języków obcych- a mój angielski ma jeszcze wiele pagórków do pokonania :)
    Znasz już którąś z ekranizacji?? Jeśli dotąd nie, to czekam na pierwsze wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Że tak jeszcze wrócę do poprzedniego pytania. Wiersze są jednojęzyczne (tylko polski), a na dodatki składają się zwiastun filmu, a także wywiady z twórcami (Ben Whishaw, Abbie Cornish, Paul Schneider, Jane Campion). Nic nadzwyczajnego :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Powróciłam do Ciebie, bo właśnie skończyłam wczoraj oglądać Cranford:) Dokładnie to te dwa dodatkowe świąteczne odcinki, bo sam pięciodcinkowy serial zdążyłam skończyć dwa dni wcześniej:))) Co za cudowny, ciepły, zabawny film to jest:D (pisałam zresztą o tym ostatnio u siebie na blogu).Zakochałam się w tym miasteczku i nie mogę się doczekać książki... A album, który masz powoduje u mnie teraz zazdrość:P

    A co do duńskiego o który mnie pytałaś wcześniej to na razie rozwijam się w tym kierunku, ale powoli bo to studia, praca, mąż... I na duński mało czasu, ale idzie do przodu:) Może już niedługo będę w stanie czytać duńskie książki. Mam nadzieję, że szybko nadejdzie ta chwila, bo księgarnie mnie kuszą:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się niezmiernie, że i Tobie serial przypadł do gustu. Rozumiem, że zamówiłaś nowelki po angielsku? Te po polsku są chyba niedostępne. Polecam do tego przetłumaczony przez Gosię artykuł. wesług autorek Przewodnika, służył im też za podstawę do scenariusza.
    Przyjemnej lektury zatem, kuszę przewodnikiem dalej ;) i trzymam kciuki za naukę duńskiego!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę niezalogowanych użytkowników o podpisywanie się jakimś nikiem. Chciałabym (i pewnie też czytelnicy) móc odróżniać anonimowego komentatora z piątku od anonimowego komentatora z niedzieli.


Być może upłynie kilka dni, zanim będę mogła odpowiedzieć, ale cieszę się z każdego komentarza. Dziękuję za trud dialogu :)i zapraszam znów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...