Motto

Najpiękniejsze morze jeszcze nieujrzane
Najpiękniejsze dziecię śni jeszcze w kołysce,
Dni, te najpiękniejsze, są jeszcze przed nami,
A to, co chciałem ci powiedzieć, to najpiękniejsze
jeszcze niewypowiedziane.
(
tłum.własne wiersza Nâzım Hikmet)

środa, 11 sierpnia 2010

L'Équipier, czyli żona latarnika

Bretania rok 1963. Na jedną z wysp przybywa nowy latarnik, weteran wojny francusko-algierskiej próbujący ułożyć sobie jakoś życie, gdzieś może nie "jeszcze dalej niż północ", niemniej jednak też gdzieś na końu świata. Film zaczyna się całkiem komediowo zabawnymi uprzedzeniami, sugeruje nam zawiązujący się romans wspaniałymi widokami, niesamowitymi ujęciami sztormów, wysp, wnętrz starych latarni, aby w międzyczasie bez przemów i patosu obnażać ksenofobię wszelakich małych grup, czy to etnicznych, czy utworzonych wedle jakiś własnych praw typu "ja w tym przedziale usiadłem pierwszy".


Zwycięstwa moralne są zwykle ciche. Tak jak wszelkie dobre rzeczy dnia codziennego. Ale nie o tym mówi "L'Équipier".

 Film powinnien podobać się każdemu, komu podobało się "Zycie ukryte w słowach" czy "Malena".

Zona latarnika/ Pomocnik Latarnika / L'Équipier/ Die Frau des Leuchtturmwärters/ The Light

środa, 4 sierpnia 2010

O miłości i makaronach / Mine vaganti / Loose Cannons/Männer al dente


To miało być miłe wyjście z koleżanką do kina. Ale niestety w kinie byli jeszcze inni "widzowie", tacy, którzy są zmorą każdego kinomana, gadający, jedzący, komentujący na całą salę, a ci siedzący obok mnie, którzy się jeszcze " do środeczka" dosunęli, mieli ze sobą celofanową paczkę chipsów i psa. Tak, psa w kinie. Podobno wolno. Lubię zwierzęta, chociaż wolę, jak są... hmmm... umyte i wolę w czasie seansu nie musieć odciągać żadnego od oblizywania moich spodni.

Toteż o filmie mogę powiedzieć tyle, że wydawał się mi być nierówny; poezję i humor rozcinał płaski żart i ostry montaż, możliwe jednak, że "Mine vaganti" był genialny i bardzo rozrywkowy, a mi zwyczajnie nie było dane się skupić.  Kilka ujęć zapadających w pamięć swoją sympatyczną symboliką (wątek starszej pani i jej wspomnień, scena z biscoti i czytania książki w łóżku) skłania mnie do obejrzenia tego filmu kiedyś tam raz jeszcze, ale na pewno w zaciszu kina domowego, przy zupełnie innych zapachach....Biedny mały illutus.

Co mnie natomiast przed seansem ucieszyło, to trailer filmu dokumentalnego Bébé(s)/Babies/Babys o czterech niemowlętach w czterech kulturach. Kamera towarzyszyła maluszkom z Japonii, Mongolii, Namibii i USA przez pierwszy rok ich życia, a film pozbawiony jest komentarzy i tłumaczeń.




 Sountrack "Mine vaganti" do odsłuchania we fragmentach  tutaj

wtorek, 3 sierpnia 2010

Snow cake/ Sniegowe ciasteczko/ Tort ze śniegu

Ten film trafił do tutejszej tv chyba w ramach programu " wypatrując zimy".;)
Słyszałam i czytałam  już o nim tu i tam, na szczęście nie widziałam ani trailera, ani nawet nie zerknęłam do żadnej z recenzji, które to wszystkie podjęły sie zdradzania pierwszych piętnastu minut i zwrotu akcji. Toteż udało mi się obejrzeć ten film z dużą przyjemnością,  kolejny raz ciesząc się po fakcie zbawienną ignorancją...

Wystarczy zatem, że napiszę,  iż film warto zobaczyć i że mówi o akceptacji odmienności, bólu, samotności, i  o tym, że zatrzymanie się jest niekiedy najważniejszą częścią podróży.. (Sometimes stopping is the most important part of the journey.)

Swoją drogą w czasie oglądania często łapałam się na  myśli,  że autyzm w tym wydaniu jest godny pozazdroszczenia. Zachwyt kiczem, możliwość wygłoszenia każdej myśli każdemu prosto w twarz (bynajmniej niekoniecznie niemiłej), taniec na pogrzebie, krótko mówiąc niekonwencjonalne zachowanie  usprawiedliwione przecież chorobą, wsparte brakiem jakichkowiek potrzeb towarzystwa, rozmowy czy innych zabaw emocjonalo-intelektualnych wymagających drugiego człowieka - czy naprawdę autystyczna wyspa samotności jest taką doskonałą jak się zdaje?

Film powinnien przypaść do gustu każdemu, komu podobał sie Lars and the Real Girl (Miłość Larsa)




Snow cake/ Sniegowe ciateczko/ Tort ze śniegu

piątek, 30 lipca 2010

Samotny mężczyzna- Christopher Isherwood


"Samotny mężczyzna"- Christopher  Isherwood
( Tłum.Jan Zieliński)

"Książki nie uczyniły George'a szlachetniejszym, lepszym ani naprawdę mądrym. Tyle że lubi wsłuchiwać się w ich głosy, takie lub inne, zależnie od nastroju. Całkiem bezwzględnie używa ich niezgodnie z przeznaczeniem - wbrew szacunkowi, z jakim musi o nich mówić publicznie - do zasypiania, do odwracania uwagi od biegu wskazówek zegara,  do złagodzenia dokuczliwego skurczu odźwiernika, do rozpraszania poczucia melancholii,  do niewelowania odruchów warunkowych zwieracza."

niedziela, 18 lipca 2010

Dive - serial BBC

Dive - miniserial (dwa odcinki) BBC TWO
Historia nastoletniej miłości (?) opowiedziana z kryminalnym spokojem a la "Wallender", a może z poetyckim spokojem kryminału,... mamy przecież globalne ocieplenie.

Całość firmuje nazwisko Dominica Savage. Piękne zdjęcia, mistrzowski montaż i cudowna muzyka, która chodziła za mna kilka dni wydając mi się tak "od dawna znajomą", ale żadne nazwisko z napisów końcowych, czy stronki BBC nie dawało konkretnego wyjaśnienia.  Dopiero na forum imdb znazłam informację, że jej autorem jest Max Richter.. A skoro są tu jakieś nierozwiązane historie z prawem autorskim (honorarium?) to o DVD będzie można tylko pomarzyć.

Sympatyczna recenzja z Guardiana odjeła serialowi właśnie pół punktu za " zbyt dominującą" muzykę. Autor czuł się zaatakowany skrzypcami i klawiszami. Ja odwrotnie, mogłabym płynąć i płynąć, nie musząc się wynurzać.

środa, 14 lipca 2010

Elegancja jeża / Le hérisson / The hedgehog / Die Eleganz der Madame Michel

Elegancja jeża /  Le hérisson / The hedgehog /  Die Eleganz der Madame Michel
Film w oparciu o powieść"Elegancja jeża" Muriel Barbery ( wydanie polskie niestety wyczerpane). Szłam do kina zachęcona przez zaczarowanych tym filmem znajomych nie wiedząc o nim specjalnie za dużo prócz tego, że dotyczy trojga ludzi związanych ze sobą mieszkaniem we wspólnym domu. Spędziłam uroczy, relaksujący czas wypełniony nierealnością przesympatycznych dialogów, zaśmiewając się tu i ówdzie też i z urokliwych wstawek animacji graficznych i zastanawiając się usilnie, kto to stworzył scieżkę muzyczną.Teraz już  wiem, że oczywiście Gabriel Yared ! Miłośników odniesień książkowych ucieszy powtarzany cytat z "Anny Kareniny":  "wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, ale każda nieszczęśliwa jest nieszczęśliwa na swój sposób".

wtorek, 15 czerwca 2010

Camille Claudel - film

"Camille Claudel" - film z roku 1988, jednakże stwarzający wrażenie dużo starszego, nakręcony w zapomnianej już chyba  formie artystycznego kina edukacyjnego, trochę kojarzył mi się w wymowie z "Caravaggio" z 1986. A w tym filmie- myślę- nawet  znawcy Augusta Rodina są w stanie znaleść kilka ciekawych szczegółów.

Rewelacyjnie obsadzony (Isabelle Adjani w roli Camille Claudel, - młodziutkiej artystki idącej już zdecydowanymi krokami swoją drogą i Gerard Depardieu jako Auguste Rodin -  jej nauczyciel, mentor, przyjaciel, kochanek i urojony wróg)   można odczytać jako skrupulatną biografię interesującej rzeźbiarki lub jako uniwersalną historię - bynajmniej nie feministyczną- destrukcji geniuszu niezaspokojonego.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Jaśniejsza od gwiazd na DVD

Dotarło do mnie moje wydanie DVD, od razu zaznaczam, że nie jest to jeszcze polskojęzyczne. (To ukaże się 21.10, czytaj poniżej) I nie jest niestety to na obrazku powyżej :(
Polityka marketingowa Sony jest dla mnie niezrozumiała.Po zapowiedziach wydania filmu w wersji Blu-Ray wycofano się z tego pomysłu poprzestając na DVD  ku oburzeniu wielu milośników tego filmu:  wystarczy poczytać recenzje na amazonie osób dających  po jednym punkcie- są zachwyceni filmem, ale nie formą jego wydania.

A okładka filmu w Blu-ray pochodzi z wydania na rynek francuski - tam i tylko tam film trafił do sprzedaży w lepszej jakości. Tłumaczyć to  poczuciem estetyki Francuzów czy  ich przebojowością na rynku dystrybucyjnym wydaje mi się być naciągnięte i mam tylko nadzieję, że jest to mała jaskółka zapowiadająca Blu-ray i na inne rynki. Dla chętnych kupować jeszcze raz i jeszcze raz. (?)

Dodatki do wydania niemieckiego są identyczne z wydania angielskiego, czyli

-B-Roll
-Wywiady ( Cast +Crew)
-Cannes-Promo
-Featurette- ( wersja polskojęzyczna była już udostępniana  w materiałach promocyjnych,przykładowy  klip poniżej )
-Deleted Scenes - (są tylko dwie i akurat te zostały słusznie wycięte. Wizja filmowa poety pogodzonego z nadchodzącą śmiercią nabrała by zupełnie innego charakteru.)

Dodatków jest raczej mało i nie wypełniają nawet 30 minut. Może Bestfilm wykaże sią inicjatywą i zada sobie trud dołączenia np.materiałów z pobytu pani Champion w Polsce na festiwalu Off Plus?




A zanim dotrze do mnie wydanie w języku polskim, czytam sobie od nowa pierwsze wersy Endymiona. Szczególnie tłumaczenie Barańczaka przypadło mi do gustu. Groch 3 ! dziękuję raz jeszcze!



"Endymion" John Keats po polsku

"Co piękne, cieszyć nigdy nie przestanie:
Zamiast w nicości zginąć oceanie -
Będzie piękniało jeszcze bardziej; stworzy
Cichą altanę, w której głowę złoży
Każdy, kto pragnie śnić słodko, spać zdrowo.
Co rano tedy wijemy na nowo
Girlandy z kwiatów, które nas jak sznury
Wiążą z planetą, na przekór ponurej
Dziennej pomroce, pustce nieczłowieczej,
Szukaniu, które niczego nie leczy
I nie wyjaśnia (...)
S. Baranczak


"To, co jest piękne, na wieki raduje,
Ten czar się wzmaga, nigdy nie zstępuje
W nicość, schronienia otwiera nam bramy,
Gdzie słodko śnimy, zdrowo oddychamy.
Przeto każdego poranka wijemy
Girlandę, która wiąże nas do ziemi
Na przekór smutkom, nieludzkiej niedoli
Szlachetnych, temu, że nas tak mozoli
Mroczne cierpienie, szukanie w ciemności (...)

Zygmunt Kubiak

UPDATE:
Polskie wydanie DVD "Jaśniejsza od gwiazd" (przewidziane na 21.10) ma być według Bestfilm dwupłytowe i ma ukazać się w sprzedaży wraz tomikiem "33 Wiersze" w tłumaczeniu p.Barańczaka. Zapewne jest to wznowione wydanie Znaku z 1995. Jeśli tak, to powinno być dwujęzyczne i z rewelacyjnym wstępem ( życiorysem Keatsa plus analizą jego wierszy ) p.Barańczaka.
Empik podaje jednak: wydanie jednopłytowe plus CD plus tomik wierszy.

niedziela, 30 maja 2010

Cairo Time/ W Kairze


Cairo Time/ W Kairze

O tym filmie dowiedziałam się z tego posta na blogu Gosi. Gosia pisze o subtelności i delikatności tego romansu, a ja oczarowana tym filmem mogę też tylko zachęcać innych, iż otrzymałam więcej niż historię miłosną.


Film zaczyna się przyjazdem Kanadyjki na urlop w Egipcie.Urlop trwa, choć nie może się rozpocząć. Miał zostać spędzony wspólnie z mężem, ale jest spędzany w oczekiwaniu na jego przybycie. Czas wypełnia poznawanie Kairu w towarzystwie zaprzyjaźnionego z mężem Egipcjanina.


Film w bardzo sympatyczny sposób podkreśla różnice kulturowe prowadząc nas dróżkami turystycznymi  w zaułki małych i dużych problemów naszego świata, by zakończyć się w połowie wspólnej drogi na piramidę. :) Obie postacie tego filmu w wspaniały sposób reprezentują najlepsze cechy swoich kultur, a we mnie ten film nastrojem budowanym piękną muzyką i obrazami rozbudził tęsknotę zobaczenia Kairu, Matki świata.

Na oficjalnej stronie filmu wypełnionej pochwalnymi recenzjami znalazłam cytat z Baśni tysiąca  i jednej nocy :
He who hath not seen Cairo hath not seen the world. Her soil is gold; her Nile is a marvel; her women are like the black-eyed virgins of Paradise; her houses are palaces; and her air is soft, as sweet-smelling as aloe-wood, rejoicing the heart. And how can Cairo be otherwise, when she is the Mother of the World? 
I znów przypomina mi się zdanie z "Malowanego welonu" - Czasami największą podróżą jest dystans pomiędzy dwojgiem ludzi"


Film ukazał sie już na DVD w Kanadzie, ale mam nadzieję, że trafi też do dystrybucji w Polsce i że nie obdarzą go żadnym tytułem w stylu "Miłość w Kairze" czy "Zakochany Kair". Jeśli tytuł już musi ocierać się o kicz, to ja bardzo poproszę " Przed wschodem kairskiego słońca" :)

Aktora grającego główną rolę znam z czasów, kiedy nazywał się Siddig El Fadil. Obecnie używa nazwiska Alexander Siddig. A dzięki IMDB wiem, że tak naprawdę to nazywa się Siddig El Tahir El Fadil El Siddig Abderahman Mohammed Ahmed Abdel Karim El Mahdi. Przeczytałam to kilka razy, ale Alexandra nie znalazłam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...